FREEDIVING - PO CO?

Magazyn Podwodny Świat 6/2010

Słynne powiedzenie Umberto Pelizzariego:

Nurek z akwalungiem nurkuje o to, by rozglądać się dokoła.
Nurek bezdechowy nurkuje, by zajrzeć do swego wnętrza.

w bardzo trafny sposób wyjaśnia, dlaczego ludzie nurkują na bezdechu. Czy jednak nie jest to zbyt romantyczna wizja, mająca niewiele wspólnego z rzeczywistością? Czy faktycznie freediverzy zaglądają w głąb siebie, gdy podczas zawodów doprowadzają się do utraty przytomności lub zaburzeń równowagi i świadomości, starając się prześcignąć rywala? A może ścigają się sami ze sobą?

Dla mnie freediving, zanim zetknęłam się z jego formą sportową, nigdy nie miał żadnych ram, zasad… Liczyło się tylko to, aby się zanurzyć. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie, jak bardzo jest on sformalizowany i skategoryzowany! Teraz często miewam sprzeczne odczucia, gdzie leży ta granica wolności, dlatego postanowiłam prześledzić, co mają do powiedzenia na ten temat sami freediverzy, zarówno Ci ze światowej czołówki, jak i nasi zawodnicy.

Na dobry początek zamieniłam kilka słów z moim nauczycielem – Umberto Pelizzarim – wielokrotnym rekordzistą świata, założycielem szkoły freedivingu Apnea Academy i autorem Podręcznika do Freedivingu:

Dlaczego nurkujesz na zatrzymanym oddechu?

UP: Lubię poczucie wolności, które daje freediving, ono sprawia, że wiem, że żyję! Przestaję odczuwać ciężar własnego ciała i staram się stać się jednością z wodą, która mnie otacza… tak! To jest dokładnie to, co w tym kocham.

Co czujesz podczas nurkowania?

UP: Wszystkie uczucia, które pojawiają się, gdy nurkuję na zatrzymanym oddechu, są bardzo osobliwe i trudno je opisać. Gdy jestem tam, na dole, w mojej głowie bardzo wyraźnie czuję bicie serca, czuję jak mocno ściśnięte są moje płuca, odczuwam także olbrzymi ciężar wody napierającej na moje ciało… Staję się jakby kimś innym w tym niezwykłym świecie (w otchłani). Pewnie dlatego odczuwam wtedy te wszystkie dziwne rzeczy.

Czy startowanie w zawodach nie jest sprzeczne z wolną naturą freedivingu?

UP: Gdy startujesz w zawodach, wchodzisz do wody po to, by wygrać z innymi, by pokonać rywali… Jednak w okresie treningowym przed zawodami, przez dziesięć miesięcy masz czas na te wszystkie piękne odczucia towarzyszące freedivingowi. Wtedy nie sposób myśleć o zaliczaniu głębokości, o tych metrach, linie… Te sprawy przychodzą dopiero przed samymi zawodami, więc wcześniej po prostu czerpiesz radość z samego nurkowania.

 

Te same pytania zadałam polskiemu wielokrotnemu rekordziście – Robertowi Cetlerowi. „Ceti” intensywnie trenuje już od wielu lat, wytrwale przesuwając granice swoich możliwości coraz dalej i dalej…

Dlaczego nurkujesz na zatrzymanym oddechu?

RC: Każdy szuka szczęścia w życiu. Dla mnie takie szczęście, to właśnie nurkowanie na wstrzymanym oddechu. Nie muszę się martwić, co będę robił jutro, za rok, czy za 20 lat, bo wiem, że będę nurkował. To taki pewnik, który nie wszyscy mają szczęście posiadać.

Co czujesz podczas nurkowania?

RC: To takie dziwne uczucie zatrzymania czasu, kiedy wiesz, że cały twój byt jest ograniczony czasem jednego oddechu (świadomość „tu i teraz”), oraz to wrażenie wciągania w głębię, kiedy spadamy wzdłuż liny. Czasami bawię się myślą, że mógłbym tak spadać wiecznie.

Czy startowanie w zawodach nie jest sprzeczne z wolną naturą freedivingu?

RC: Jeśli zawody są celem, to tak naprawdę zamykamy się w wąskich ramach. Natomiast jeśli są tylko środkiem do samodoskonalenia się poprzez rywalizację, wówczas nie przeszkadza nam to czerpać przyjemności z całego bogactwa świata, który znajduje się „po drugiej stronie lustra”.

 

Udało mi się również uzyskać parę słów od naszej polskiej freediverki i rekordzistki Polski w dynamice bez płetw – Aleksandry Sulkiewicz:

Dlaczego nurkujesz na wstrzymanym oddechu?

AS: Hmm.. dlatego, że lubię przebywać pod wodą. Wiem, że z butlą można nurkować dłużej, ale myśl o tym, że jestem skrępowana przez sprzęt wzbudza we mnie niepokój. Na bezdechu mogę nurkować tylko przez krótką chwilę, jeszcze dużo pracy przede mną. Ale znalazłam w tym swoją pasję. Staram się szukać nowych metod treningowych, chcę zwiększać swoje możliwości, a co za tym idzie wyniki. Jednocześnie dowiedziałam się, że trening ciała jest równie ważny jak trenowanie umysłu. Po za tym, ja po prostu zawsze wiedziałam, że chcę to robić… tylko nie wiedziałam, że to jest freediving :).

Bezdech uczy samodyscypliny i pokory, wymaga umiejętności koncentracji. Może to zabrzmi górnolotnie, ale uprawiając freediving można wiele się o sobie dowiedzieć – „poznać samego siebie”.

Pływanie jest dla mnie zabawą, połączoną z wyjazdami na zawody i będę uprawiać ten sport tak długo, jak będę czerpać z niego przyjemność.

Co czujesz podczas nurkowania?

AS: W wodzie, a raczej pod jej powierzchnią, jest cicho… czuję spokój i swobodę. Czasem zdarza się, że jest inaczej, ale to oznacza, że nie byłam odpowiednio przygotowana do danego nurkowania.

Podczas dłuższej, trudniejszej próby muszę przejść kilka etapów. Pierwszy etap jest przyjemny, gdy płuca są pełne i nie myślę o oddychaniu. Następnie przychodzi chwila, kiedy bardzo chcę zaczerpnąć powietrza i to jest moment, gdzie muszę wykazać się samodyscypliną, bo wiem, że to dopiero ¼  moich możliwości. Trzeba pozwolić swoim myślom popłynąć, wtedy, nawet gdy pojawią się skurcze przepony, jestem w stanie je zignorować i płynąć dalej. I tak ten stan może trwać aż do chwili, kiedy uświadomię sobie, że nie oddycham. Wtedy zaczyna się prawdziwa walka z myślami. Ten etap traktuję jak wyzwanie, trzeba wykazać się silnym charakterem. Jeśli zmobilizuję się i popłynę dalej, to będę płynąć do momentu, w którym stwierdzę, że mój organizm ma już dość. Ostatnie metry pod wodą, kiedy jestem już na długu tlenowym, są niesamowitym doświadczeniem. Na co dzień pływam krótsze dystanse niż mój PB (personal best), ale siedzenie pod wodą to najlepszy sposób, żeby się odprężyć.

Czy startowanie w zawodach nie jest sprzeczne z wolną naturą freedivingu?

AS: Może jest sprzeczne. Ale freediving to jest sport, a ja lubię rywalizację. Szczególnie, że jest to zdrowa rywalizacja. Chcę poprawiać swoje wyniki, a często pomagają mi w tym ludzie, których spotykam na zawodach. Zawody są dla mnie dodatkową motywacją do systematycznych treningów.

Może nurkowanie „na gwizdek” kłóci się z ideą wolności i swobody, ale jak już znajdziesz się pod wodą, to po prostu chcesz płynąć. Poza tym zawody to świetna zabawa :), kto był, ten wie. Na treningu motywują mnie wyniki kolegów, to też jest rywalizacja, tylko nieoficjalna.

 

Postanowiłam także zapytać moich kursantów, co ich skłoniło do spróbowania nurkowania na zatrzymanym oddechu i jakie były ich pierwsze odczucia. Z odpowiedzi wynika, że czują to samo, co „starzy wyjadacze”. Doświadczają wolności i nieskrępowania, odseparowania od codziennego świata „na powierzchni” i wkroczenia do piękniejszej rzeczywistości. Bardzo przyjemnym uczuciem towarzyszącym większości z nich w czasie nurkowania było niezwykle silne poczucie bezpieczeństwa! Myślę, że wynikało ono z głębokiego zjednoczenia się z wodą i zaufania sobie. Niektórzy wyrazili chęć pozostania tam na zawsze… Zadałam pytanie „po co?” osobie, która pragnie spróbować freedivingu w przyszłości, oto co usłyszałam: Dlaczego? Bo lubię wyzwania i kontakt z naturą. Chciałabym spróbować czegoś więcej, niż nurkowania ze sprzętem, zgodnie z przyświecającą zasadą: ” sięgaj tam ,gdzie wzrok nie sięga”. Scuba to wiedza, nurkowanie, ale i pewna zależność od sprzętu. Free, to zależność od Twojego umysłu ( jak mniemam).

 

Na zakończenie chciałabym Wam przedstawić punkt widzenia, który jest mi wyjątkowo bliski, chyba najbliższy z powyższych wypowiedzi. Rozpoczynając rozmowę z Williamem byłam bardzo ciekawa jego podejścia do freedivingu; ciekawa, czy aktualny rekordzista świata, który bardzo intensywnie trenuje, choć w niewielkim stopniu czuje pod wodą to, co ja… I oto, co usłyszałam od niego:

 

William Trubridge – rekordzista świata w nurkowaniu w głąb ze stałym balastem bez płetw:

Dlaczego nurkujesz na zatrzymanym oddechu?

WT: Przychodzi mi do głowy wiele odpowiedzi na to pytanie…  Najłatwiej ująć mi to tak – odczuwam niemożliwy do powstrzymania pociąg do wody, szczególnie do głębin morskich. Wzięło się to z doświadczeń z dzieciństwa, gdy mieszkałem z rodzicami na łodzi i żeglowaliśmy po Atlantyku i Oceanie Spokojnym z Europy do Nowej Zelandii.

Konfrontując podwodny świat rządzący się swoimi prawami z własnym oddechem uwięzionym w piersiach można odnaleźć nieśmiertelny spokój.

Freediving jest także sportem, w którym kondycja fizyczna i siła umysłu odgrywają równorzędne role. Jestem osobą, która potrzebuje wyzwań zarówno w sferze mentalnej, jak i cielesnej. Jako dziecko byłem mistrzem w grze w szachy, na uniwersytecie należałem do drużyny wioślarskiej, jednak żadne z nich nie dawało mi tak pełnego spełnienia, jakiego doznaję podczas freedivingu. Ten sport jest perfekcyjną kombinacją, która wymaga połączenia sprawności fizycznej, koncentracji umysłu, a nawet naszego „ducha”, połączenia ich wszystkich i skierowania na jeden konkretny cel.

Co czujesz podczas nurkowania?

WT: Doznania są zupełnie inne niż te, których spodziewa się większość ludzi! Przez znaczną część nurkowania zupełnie nie odczuwam potrzeby wzięcia oddechu, ona pojawia się dopiero pod koniec, podczas drogi powrotnej na powierzchnię. Dzięki treningom moja klatka piersiowa (mięśnie międzyżebrowe) oraz przepona stały się niesamowicie elastyczne. To powoduje, że moje ciało bez problemu (bez żadnego urazu czy bólu) dopasowuje się do olbrzymiego ciśnienia panującego na wielkich głębokościach.

Przeważającym uczuciem jest spokój. Większość zmysłów, którymi odbieramy świat na powierzchni, tu, pod wodą, staje się słabsza i przytłumiona, oczy przez większość czasu mam na wpół przymknięte, więc wokół mnie panuje rozmyty półmrok, nie docierają do mnie żadne dźwięki, a ja znajduję się zanurzony w cieczy i wyraźnie odczuwam ciężar swojego ciała. Zmysł dotyku jest maksymalnie rozbudzony, nie istnieją natomiast zapach ani smak… W tej pustce zewnętrznych stymulatorów umysł zwalnia i zagłębia się w siebie. Możemy zobaczyć krajobrazy i kolory ukryte „na tyłach” naszych oczu, a także niezwykle wyraźnie usłyszeć własne myśli.

W końcu odruch nurkowy wyłącza także i umysł, nasza podświadomość przejmuje stery prowadząc nas bezpiecznie przez całe nurkowanie… To jest stan ekstazy, coś jak euforia biegaczy, która w ich przypadku pojawia się podczas maratonu po pokonaniu kilku kilometrów, albo stan w jaki wprowadzają się jogini podczas wielogodzinnych medytacji. We freedivingu można go osiągnąć już w kilka sekund!

Czy startowanie w zawodach nie jest sprzeczne z wolną naturą freedivingu?

WT: Byłoby, gdyby stanowiło jedyny powód zajmowania się freedivingiem. Mogę się wypowiadać tylko we własnym imieniu: dla mnie zawody to przede wszystkim ukłon w stronę moich sponsorów, możliwość pokazania ich w mediach. Lubię przyjacielską rywalizację w szachach, scrabble lub innych grach, ale freediving wolałbym trzymać od tego jak najdalej. Rekordy świata odbiegają od takiej rywalizacji, są raczej sprawdzianem ludzkich możliwości, inspiracją dla innych do dalszego przekraczania limitów.

 

I to by było na tyle. Przeżycia, których doświadcza się podczas freedivingu, są natury bardzo osobistej. Jest ich cały wachlarz, od ekstatycznej radości po niezwykle ciężką walkę staczaną z własnym umysłem. Ale najistotniejsze jest chyba to, że czas,  który spędzacie pod wodą jest tylko dla Was, że tę „krótką” chwilę jednego oddechu dajecie sobie w prezencie…

You must be logged in to post comment.